Przejdź do treści głównej
6 min czytania

Nikotynizm — czy to naprawdę choroba?

DSM-5 i ICD-11 formalnie klasyfikują uzależnienie od nikotyny jako zaburzenie — nawet jeśli palisz „tylko towarzysko” i nie czujesz się jak nałogowiec.

Adam · RzucamFaje.pl

„Palę tylko towarzysko. Góra parę papierosów w tygodniu, czasem wcale.” Znasz to zdanie? Może sam/a je wypowiadasz. I prawdopodobnie naprawdę nie czujesz się jak „nałogowiec” z plakatu antynikotynowego.

Problem w tym, że to, co czujesz, i to, co mówi o Tobie medycyna, to dwie różne sprawy. Ten artykuł jest o drugiej — i o tym, dlaczego ta różnica ma znaczenie, nawet jeśli nigdy nie planujesz rzucać.

„Nikotynizm” to nie slang — to kod diagnostyczny

W Polsce słowo „nikotynizm” brzmi jak potoczne określenie, obok „pracoholizmu” czy „siecioholizmu”. Z medycznego punktu widzenia to nazwa nieformalna — ale samo uzależnienie od nikotyny jest formalnie zdiagnozowanym zaburzeniem, nie metaforą. Amerykański DSM-5 — pełna nazwa to Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, podstawowy podręcznik diagnostyczny psychiatrii w USA, używany też szeroko poza granicami kraju — klasyfikuje je jako „zaburzenie używania tytoniu” (Tobacco Use Disorder), tak samo jak zaburzenia używania innych substancji — do diagnozy wystarczą 2 z 11 zdefiniowanych kryteriów w ciągu 12 miesięcy [1].

Międzynarodowa klasyfikacja WHO — ICD-11, czyli Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób w 11. edycji, która w Polsce i na świecie służy do kodowania diagnoz medycznych — poszła inną drogą, ale do podobnego wniosku: przy ostatniej aktualizacji skondensowała dawne kryteria uzależnienia do trzech par kryteriów. W każdej parze liczy się jedno spełnione kryterium, a do diagnozy potrzeba dwóch z trzech par [2]:

  • utrata kontroli nad używaniem lub silny głód
  • tolerancja lub objawy odstawienia
  • priorytet używania nad innymi sprawami lub kontynuacja mimo problemów

„Ale ja palę tylko towarzysko” — dlaczego to nie wyklucza uzależnienia

To jedno z najczęstszych zdań osób, które nie widzą w sobie problemu. I często jest częściowo prawdziwe — rzeczywiście nie palisz codziennie paczki. Ale żadna z definicji wyżej nie pyta, ile papierosów wypalasz dziennie. Pyta, czy masz nad tym kontrolę, czy odczuwasz głód, czy zajmuje to miejsce, które powinno zajmować coś innego.

Krótki test myślowy, nie diagnoza:

  • Czy zdarzyło Ci się zapalić, mimo że planowałeś/aś tego wieczoru nie zapalić?
  • Czy wyjście bez możliwości zapalenia jest w Twojej głowie z góry „gorszym” wyjściem?
  • Czy ktoś bliski kiedyś zauważył, że palisz częściej, niż sam/a mówisz na głos?

Żadna pojedyncza odpowiedź „tak” niczego nie dowodzi — ale to dokładnie takie pytania stoją za formalnymi kryteriami wyżej.

Dlaczego nazwanie tego chorobą pomaga, a nie usypia

Jest różnica między „nie jestem złym człowiekiem, że jestem uzależniony/a” i „palenie towarzyskie jest zdrowe”. Pierwsze zdejmuje wstyd z osoby. Drugie zniekształca rzeczywistość. Ten artykuł trzyma się pierwszego, nie drugiego.

Wstyd ma w uzależnieniach paradoksalny efekt: nie zmniejsza zachowania, utrudnia proszenie o pomoc i sprzyja zaprzeczaniu („to na pewno nie dotyczy mnie, przecież nie jestem taki/a jak oni”). Traktowanie uzależnienia jako choroby — ze zdefiniowanymi kryteriami i opisanym mechanizmem — daje coś, czego samo „weź się w garść” nie daje. Punkt wyjścia do działania, zamiast tylko do samooceny.

Model Marlatta i Gordona — czym różni się „wpadka” od powrotu do punktu zero

Jeśli kiedykolwiek próbowałeś/aś rzucić i w pewnym momencie zapaliłeś/aś znowu, prawdopodobnie pomyślałeś/aś: „no to koniec, nie udało się”. Psychologowie G. Alan Marlatt i Judith Gordon, twórcy modelu zapobiegania nawrotom, rozróżniają dwa różne zdarzenia: lapse (pierwsze przekroczenie abstynencji) i relapse (pełny powrót do nałogu) — i podkreślają, że przejście z jednego do drugiego nie jest nieuniknione [3].

To, co decyduje, w którą stronę to pójdzie, nazywają efektem naruszenia abstynencji (abstinence violation effect). Jeśli po jednym papierosie myślisz „jestem nałogowcem, nie mam nad tym kontroli, i tak przegrałem/am” — to myślenie samo zwiększa szansę na pełny powrót do nałogu. Osoby, które przypisują wpadkę konkretnej trudnej sytuacji, a nie samej swojej osobowości, mają większe szanse wrócić do abstynencji [3].

Przykład: jesteś trzeci tydzień bez papierosa. Na imprezie, po trzech drinkach, ktoś podaje Ci papierosa i zapalasz. Wersja z obwinianiem: „no i tyle, jestem tym samym nałogowcem co wcześniej, trzy tygodnie na nic”. Wersja z modelu Marlatta i Gordona: „alkohol i impreza to dla mnie konkretna trudna sytuacja, w której jeszcze nie mam dobrej strategii — co mogę zrobić inaczej następnym razem”. Druga wersja boli mniej i statystycznie częściej prowadzi z powrotem do abstynencji, nie do dalszego palenia [3].

Model Prochaski i DiClemente — w którym miejscu właściwie jesteś

Psychologowie James Prochaska i Carlo DiClemente, badając osoby, które rzucały palenie na własną rękę, opisali pięć etapów zmiany zachowania — nie jako sztywną linię, ale jako mapę, po której można się poruszać też w drugą stronę [4]:

  1. Prekontemplacja — jeszcze nie myślisz o rzuceniu albo nie widzisz w paleniu problemu (to może być właśnie Ty, czytający/a ten artykuł z czystej ciekawości)
  2. Kontemplacja — myślisz o rzuceniu, ale jeszcze nie działasz; typowe rozdarcie: „chciałbym/abym, ale…”
  3. Przygotowanie — zbierasz informacje, ustawiasz datę, planujesz konkretny pierwszy krok
  4. Działanie — realnie zmieniasz zachowanie, pierwsze dni i tygodnie bez papierosa
  5. Podtrzymanie — utrzymujesz zmianę; ryzyko nawrotu spada, ale nie znika

Sama świadomość, w którym miejscu jesteś, to nie terapia — ale wyjaśnia, czemu rada dobra dla kogoś w „Działaniu” (plastry, aplikacja, plan tygodniowy) brzmi jak szum dla kogoś w „Prekontemplacji”. Jeśli czytasz ten artykuł, bo ktoś Ci go podesłał, a nie bo sam/a go szukałeś/aś — nie jesteś gotowy/a na plan działania, i to jest w porządku. Jesteś gdzieś wcześniej na tej mapie, nie „na początku kolejki do porażki”.

Jeśli dotrwałeś/aś do tego miejsca w artykule o paleniu towarzyskim, to sam w sobie jest sygnał — niezależnie od tego, czy nazwiesz go „kontemplacją”, „rozkminą” czy po prostu „zastanawianiem się”. Prekontemplacja i kontemplacja to nie wstyd ani oznaka słabości. To po prostu miejsce na mapie, tak samo realne jak „Działanie” — tylko wcześniejsze.

Nie musisz dziś decydować, czy rzucasz. Możesz zabrać z tego artykułu jedno: to, że nie czujesz się jak osoba uzależniona, nie jest dowodem, że nie jesteś — a jeśli jesteś, to nie wada charakteru, tylko mechanizm ze zdefiniowanymi kryteriami i opisanymi sposobami wyjścia.


Ten artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji psychiatrycznej ani psychologicznej.

Czytaj teżPsychologia uzależnienia od nikotyny — dlaczego mózg nie puszczaCzytaj teżZostań osobą niepalącą — jak zmiana tożsamości sprawia, że papierosy przestają istnieć

Źródła

Zweryfikowano względem źródeł · Jak weryfikujemy →

  1. [1] PubMed / NCBI (PMC) — Tobacco use disorder and treatment: new challenges and opportunities (Ziedonis, Das, Larkin — Dialogues in Clinical Neuroscience, 2017)
  2. [2] PubMed / NCBI (PMC) — ICD-11: changes in the diagnostic criteria of substance dependence (Heinz et al. — Der Nervenarzt, 2021)
  3. [3] PubMed / NCBI (PMC) — Relapse Prevention: An Overview of Marlatt's Cognitive-Behavioral Model (Larimer, Palmer, Marlatt — Alcohol Research & Health, 1999)
  4. [4] PubMed / NCBI — In search of how people change: Applications to addictive behaviors (Prochaska, DiClemente, Norcross — American Psychologist, 47(9), 1992, 1102-1114)
  5. [5] Narodowy Instytut Onkologii (NIO) — Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym — numer, godziny pracy